Badlands
Badlands to wyżynne obszary środkowo północnej części Stanów Zjednoczonych charakteryzujące się suchym klimatem i ubogą roślinnością. Ziemia jest tu uważana za niegościnną z powodu erozji gleby związanych z jej wymywaniem w czasie okresowych ulewnych deszczów.
W dniu 30 listopada 1957 roku na stacji benzynowej Crest Service Station w Lincoln w stanie Nebraska 19-letni Charles Raymond Starkweather chciał kupić dla swojej dziewczyny 14-letniej Caril Ann Fugate pluszowego pieska. Pracując jako śmieciarz zarabiał jedynie najniższą pensję i nie stać go było na zakup wypatrzonej maskotki, a sprzedawca odmówił udzielenia kredytu. Po paru godzinach Starkweather wrócił na stację benzynową z bronią i zmusił sprzedawcę do pojechania z nim na przedmieścia, gdzie w trakcie szamotaniny zabił go strzelając w głowę. Kilka tygodni później w domu swojej dziewczyny po kłótni z jej matkę i ojczymem ponownie użył broni zabijając jej rodziców i jej młodszą siostrę. W następnych ośmiu dniach w trakcie wspólnej z Fugate ucieczki dokonał jeszcze siedmiu zabójstw zanim został złapany w okolicy Douglas w stanie Wyoming.
Debiut fabularny Terrenca Malicka „Badlands” został zainspirowany historią Starkweathera i Fugate. Reżyser przeniósł akcję z Nebraski i Wyoming do Południowej Dakoty i Montany oraz zmienił nieznacznie wiek protagonistów. Ukazane wydarzenia nie są wiernym odzwierciedleniem autentycznych. Malick nie analizuje przyczyn. Skupia się raczej na realizmie psychologicznym postaci. Kit Carruthers nie przypomina fizycznie Charlesa Starkweathera z jego znaczną krótkowzrocznością, niewyraźną mową i szpotawymi kolanami. W wyglądzie zewnętrznym łączy go z pierwowzorem wyłącznie wystylizowanie włosów i ubioru na wzór Jamesa Deana. Podobnie Holly Sargis to nie Caril Fugate - nie jest tępą małolatą robiącą kanapki dla swojego chłopaka podczas duszenia przez niego jej młodszej siostry. To inteligentna dziewczyna biorąca lekcje gry na fortepianie i klarnecie, nieco zagubiona po niedawnej śmierci matki zmarłej na zapalenie płuc i po przeprowadzce z Teksasu na daleką amerykańską północ. Odpowiedź na pytanie o związek z pierwowzorem zawiera się w akceptacji zła ukrytej w stwierdzeniu, że „lepiej spędzić tydzień z osobą, która cię kocha, niż całe lata w samotności”.
Temat inspirowany zbrodnią stwarza olbrzymie możliwości do ukazania efektownych scen walki i pościgów. Jednak reżyser świadomie rezygnuje z widowiskowości. Na ekranie niemal nie widać krwi czy policyjnych samochodów. Przemoc pojawia się tylko w krótkich ujęciach i jest zupełnie nieciekawa. Na ekranie dominują długie ujęcia przyrody, Krajobrazy są piękne, ale niezwykle surowe, niegościnne, nieprzyjazne. Nadaje to ucieczce bohaterów wrażenie bezsensowności. Ciągła ucieczka od społeczeństwa nie jest rozwiązaniem, podobnie jak popełniane kolejno zbrodnie. Ale samo społeczeństwo nie jest dla bohaterów miejscem akceptowalnym. Zawód śmieciarza wydaje się być dla Kita symbolem zepchnięcia na margines lokalnej społeczności. Podobnie trudno pogodzić się Holly z ojcem zabijającym bezmyślnie jej ulubionego psa. Alienacja jest więc jakby naturalną koleją rzeczy. Jednak wszyscy bohaterowie ukazani są chłodno. Widz nie odczuwa do nich sympatii czy niechęci. Obserwuje ich z dystansu, beznamiętnie. Ułatwia to subiektywna narracja z offu będąca czymś w rodzaju dziennika lub pamiętnika Holly i kontrastująca z oglądanymi wydarzeniami. Świetna gra aktorska Martina Sheena i Sissy Spasek sprzyja tej beznamiętnej obserwacji.
Wzajemne relacje Kita i Holly są główna osią filmu. Doskonale podkreślają to dwie sceny. Kiedy po ucieczce z domu bohaterowie zamieszkują w wybudowanej na drzewie chatce, towarzyszy im piosenka z tranzystorowego radia „Love is Strange” śpiewana przez duet Mickey & Sylvia. Czy miłość jest niebezpieczną grą zakręconych osób? W drugiej scenie z końcowej fazy ucieczki z samochodowego radia płyną dźwięki utworu Nat King Cole'a „A Blossom Fell”. Wyraźnie słychać słowa piosenki, że sen się skończył, a miłość umarła. A może chwile spędzone przez nich wspólnie w oddaleniu od ludzi były ich najszczęśliwszymi momentami w życiu. Tylko wtedy wydawali się być sobą. W innym czasie byli raczej pionkami wykreowanymi przez społeczeństwo i popkulturę. Kit złapany przez policję zachowuje się jak gwiazdor rozdający autografy i drobne gadżety. Nie przypomina jednak Jamesa Deana ani buntownika bez powodu. Jest raczej parodią gwiazdy popkultury i buntownikiem bez polotu.
„Badlands” jest jednym z najciekawszych debiutów w historii kina. Doceniony został na festiwalu w San Sebastian, gdzie otrzymał nagrodę Złotej Muszli. Historia opowiedziana jest bez romantycznego ujęcia, jak we wcześniejszym filmie Arthura Penna „Bonnie and Clyde” ani sensacji zawartych w późniejszym dziele Olivera Stone'a „Natural Born Killers”. „Badlands” stał się również inspiracją dla Bruce'a Springsteena do napisania kilku piosenek zawartych na płytach „Born to Run” i „Nebraska”. Tytułowy utwór z drugiej z nich nosił roboczy tytuł „Starkweather” i opowiada całą historię z perspektywy sprawcy. Jakże gorzko brzmią słowa:
I can't say that I'm sorry for the things that we done
At least for a little while, sir, me and her we had us some fun
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook