Broken Flowers
Kobieca postać w jasnobeżowej kurtce i bordowych rękawiczkach z różową lamówką wrzuca do skrzynki pocztowej list w różowej kopercie zaadresowany czerwonym atramentem. List dostarczony zostaje Donowi Johnstonowi, mężczyźnie w wieku około pięćdziesięciu lat, w chwili, gdy opuszcza go młodsza o może nawet połowę tych lat partnerka. Na zapisanej maszynowym pismem różowej kartce widnieje wiadomość od anonimowej ex-kochanki, że Don jest ojcem jej dziewiętnastoletniego syna. Za namową sąsiada mężczyzna wyrusza w podróż, w trakcie której odwiedza swoje partnerki sprzed dwudziestu lat w nadziei na rozwikłanie zawartej w liście tajemniczej informacji.
Film "Broken Flowers" Jima Jarmuscha jest połączeniem wielu statycznych scen. Po każdej z nich ekran staje się na chwilę czarny. Niemal w każdej z tych scen zawarty jest jakiś różowy element. Taki dobór barw nie może być przypadkowy. W tych kolorach zawarta jest wyraźna symbolika: różowy to kolor szczęścia, a czarny - żałoby. Niemniej różowy to także kolor symbolizujący erotyzm i seks. To jakby wyblakły i pozbawiony głębi czerwony. A czerwony to kolor miłości i namiętności. Czy kiedy te emocje gasną, to czerwień zamienia się w róż? Czerwony kwiat nie zmienia barwy na różowy, on więdnie. Podróż Dona pokazana jest w kolorze niebieskim - taką barwę mają wnętrza hoteli, fotele samolotów, koszula i garnitur Dona, niebo i asfalt dróg - wszystko w ciemnym odcieniu, bardziej granatowym, niż błękitnym. Ten granat ulega czasem rozjaśnieniu, ale wtedy przybiera barwę szarą. Niebieski to kolor smutku, szary - bylejakości. Ale nie tylko barwy mają tu znaczenie. Cały film pełny jest symboli i odniesień. Początkowo tytuł brzmiał "Dead flowers". To ewidentne nawiązanie do utworu zespołu Rolling Stones z 1971 roku z mrocznym tekstem przepełnionym samotnością i bólem. A złamane kwiaty zostają ścięte i umieszczone w wazonie umierając powoli i spokojnie. Raz ścięte nie dojrzewają już dalej. I choć świeże są jeszcze piękne, z upływem czasu więdną skazane na nieuchronną śmierć bez możliwości wydania owoców. W filmie motyw ściętych różowych kwiatów powtarza się często. Wręczane przez Dona swoim byłym partnerkom pozbawione są jakiegokolwiek romantyzmu, jakby nie pasują one do sytuacji, może oprócz sceny składania ich na grobie ostatniej z kobiet. W domu Dona też stoją różowe kwiaty w wazonie stopniowo więdnąc i gubiąc płatki.
Symbol kwiatów może odnosić się również do pokolenia. Don i odwiedzane przez niego partnerki urodzeni są na początku lat pięćdziesiątych, a ich wkraczanie w dorosłość przypada na erę dzieci-kwiatów. Martwe kwiaty symbolizują ich samych i ich przegraną młodość, po której pozostała stabilizacja w wygodnych domach-świątyniach odpadów, ukrywanie prawdziwych uczuć pod nieczytelnymi maskami lub brak potrzeby istnienia. Film może więc być rozrachunkiem z rówieśnikami reżysera, byłymi hippisami. Taki rozrachunek jest równie bolesny, co w prozie Vonneguta.
Symbolami są także nazwy własne. Nazwisko Johnston pochodzi od imienia John. Hiszpański odpowiednik tego imienia brzmi Juan. Don Juan to postać literacka - uwodziciel kobiet podobnie jak Don Johnston. Sąsiad Dona nazywa się Winston. Słowo "win"oznacza w języku angielskim "wygrywać". Winston jest żonatym mężczyzną z piątką dzieci, stabilną pozycją społeczną i ciekawym hobby. Jednak Winston to w filmie również imię czarnego psa z niebieską obrożą. To jakby sugestia, że słowo "wygrywać" może być ambiwalentne. Wygrana dla jednej osoby może być przegraną dla innej. Symboliczne jest także imię Lolita - nieletniej córki jednej z odwiedzanych kobiet. To imię kojarzone jest ze słowem nimfetka za sprawą powieści powieści Vladimira Nobokova i filmu Stanleya Kubricka. Lolita Jarmuscha nosi kolczyki w kształcie serca, identycznym jak okulary Lolity na plakacie filmu Kubricka. Warta odnotowania jest też nazwa cmentarza - Riverview Cementary. Słowo "river" oznacza w języku angielskim rzekę. Należy pamiętać, że w niektórych kulturach rzeka jest symbolem bezwarunkowej miłości, ale także przemijającego czasu.
Akcja "Broken Flowers" toczy się powoli. Niektóre sceny wydają się być rozciągnięte. Fabuła jest prosta, scenariusz wręcz katatoniczny. Atmosfera przypomina zły sen nie pozbawiony jednak miejscami pogodnego uśmiechu. Taki efekt umożliwia świetna gra aktorska Billa Murraya w roli Dona. Bardzo dobrze ocenić należy również Jeffreya Wrighta w roli Winstona oraz wszystkie aktorki grające rolę kolejnych partnerek Dona. Na wysokie oceny zasługują też zdjęcia i oryginalna ścieżka dźwiękowa z dominującymi elementami rocka i muzyki etiopskiej.
Filmy Jima Jarmuscha nie sprawiają wrażenia łatwych w odbiorze. Ten film ogląda się trudniej, niż "Nieustające wakacje", "Inaczej niż w raju", "Poza prawem" czy "Mystery Train". Łatwiej go zrozumieć mając pięćdziesiąt kilka lat i bagaż doświadczeń obciążony wspomnieniami późnych lat sześćdziesiątych. Wtedy "Broken Flowers" przypomina osobę, która odzywa się dopiero wówczas, gdy ktoś inny do niej wcześniej się odezwie i która staje się tym lepsza, im więcej się o niej myśli. Pozostawia wiele niedomówień i możliwości interpretacji, oferuje wolność, ale pozbawia złudzeń.
doktor_pueblo
To chyba nieprawda, że ogląda się ten film trudniej. Nie ma tu takich "dłużyzn" jak w "Nieustających wakacjach", czy "Poza prawem", powiedziałbym, że to jeden z najłatwiejszych do oglądania filmów Jarmuscha (zdaje się, że zarzucano temu filmowi wręcz flirt z komercją). Natomiast inna sprawa to oczywiście to jak wiele widz z tego zrozumie. To już na pewno zależy od doświadczenia. Dzięki za ten tekst i zwrócenie uwagi na wiele symboli, które uszły mojej uwadze.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook