Chinka / She, a Chinese
Lu Mei to dziewczyna mieszkająca w jakiejś zapadłej wiosce niedaleko od Chongqing - trzeciego co do wielkości miasta w Chinach. Jej świat sprowadza się do pracy w knajpie, gdzie inkasuje pieniądze od klientów użytkujących stoły bilardowe i do wertowania kolorowych babskich czasopism, co pozwala jej na chwilę zabić wszechobecną nudę. A może te barwne obrazki budzą w niej jakieś marzenia? Kiedy Lu Mei postanawia opuścić wioskę, to naprawdę nie wiadomo co jest przyczyną jej decyzji: pragnienie wyrwania się z beznadziejnej codzienności, chęć realizacji jakichś marzeń czy może konieczność ucieczki po gwałcie dokonanym przez obleśnego grubego kolesia jeżdżącego rozklekotaną ciężarówką. Chongqing to tylko przystanek przejściowy. Nie potrafi utrzymać miejsca pracy w fabryce szyjącej koszule, ląduje w salonie fryzjerskim będącym jednocześnie burdelem, a po gwałtownej śmierci sutenera trafia do Londynu. Przypadkowe małżeństwo z Anglikiem zapewnia jej spokojne życie, lecz monotonia związku pcha ją w ramiona kolejnego przypadkowego mężczyzny - tym razem Hindusa. W końcu dziewczyna zostaje sama na ulicy będąc w dość zaawansowanej ciąży.
Niejasne są intencje reżyserki wobec widza. Nieznane są motywy działania bohaterki. Tych wiele niejasności może sugerować uniwersalność filmu. Czy to jest metafora globalnej wioski? Człowiek jako towar przepływający swobodnie przez granicę, wartość mierzona zdolnością do pracy? Czy to jest opowieść o realizacji marzeń, wyboru lepszego życia, emancypacji kobiet, konfrontacji kultury wschodu z kulturą europejską? A może to obraz życia biernej postaci, która jak karaluch wszystko zniesie znajdując sobie niszę w ochłapach życia innych. Na takie pytania film nie daje odpowiedzi. I nie zmienią tego ładne zdjęcia ani przyjemna muzyka.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook