Chrzest
Artykuł zawiera spoilery!
Chrzest jest obrzędem wyznania wiary, nawrócenia i oczyszczenia z grzechów mającym postać sakramentalnego obmycia wodą. W tradycji chrześcijańskiej wiąże się z misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa dla uzyskania odpuszczenia wszystkich grzechów i odrodzenia do nowego życia.
Film Marcina Wrony "Chrzest" miał swoją premierę w maju 2010 roku na festiwalu w Gdyni, we wrześniu pojawił się na festiwalach w Toronto i San Sebastian, w październiku wszedł na ekrany polskich kin, a w kwietniu został nagrodzony na OffPlusCamera w Krakowie w konkursie polskich filmów fabularnych.
Pierwszy kadr filmu przedstawia drzeworyt Albrechta Durera "Kain zabijający Abla" ze zbiorów Museum of Fine Arts w Bostonie..Taki początek wprowadza widza w przestrzeń symboliczną. I chociaż cały film mocno osadzony jest w rzeczywistości, to symbolizm przysparza mu dodatkowego znaczenia. Bratobójczej zbrodni Kaina zostaje przeciwstawiona płynąca rzeka, której woda może oczyszczać z grzechów. Młody mężczyzna wyciąga z kipiącej topieli swojego kolegę przywracając go do życia skutecznym działaniem reanimacyjnym. W kolejnej scenie ten sam mężczyzna ucieka po bocznicach kolejowych klucząc między przetaczanymi wagonami, aż otoczony gończymi psami i ludźmi w policyjnych mundurach poddaje się w geście jakiejś rezygnacji. Ciąg dalszy jest już historią tego mężczyzny opowiedzianą jakiś czas później. Inny jest czas i inne miejsce. Prowincja zamienia się w stolicę, mężczyzna jest biznesmenem prowadzącym dobrze prosperującą fabrykę okien i mieszkającym w komfortowym mieszkaniu z piękną żoną i niedawno urodzonym synem. W tym mieszkaniu zjawia się powracający z wojska kumpel - ten sam, którego kilka lat temu wyłowił topiącego się w rzece. Przez tych kilka lat coś zmieniło się w ich życiu. Nadal są najlepszymi kumplami, ale żyją w innych światach i wyznają inne wartości. Biznesmen Michał wierzy w sukces osiągnięty ciężką pracą pozwalający na życiową stabilizację. Ex-topielec Janek preferuje raczej życie dniem bieżącym. Woli wódkę, kobiety, szybkie samochody, łatwe pieniądze zamiast mozołu szarej rzeczywistości. Jednak wkrótce okazuje się, że świat obu mężczyzn nie jest tak jednoznaczny, jak wydawał się na pierwszy rzut oka. Nad Michałem ciąży kryminalna przeszłość i wyrok wydany przez wsypanych dawnych kompanów. Janek po otrzymaniu propozycji zostania ojcem chrzestnym syna swojego przyjaciela odkrywa ponurą tajemnicę. Wcześniejsze zderzenie życiowej stabilizacji z doraźnością zamienia się w kontrast bierności Michała i dojrzewania Janka. Nic nie jest jednak w stanie odwrócić wiszącego nad nimi fatum. Kiedy po chrzcie na tle dźwięków sentymentalnej piosenki "Ta ostatnia niedziela" Michał w pijanym zwidzie postanawia oddać się w ręce mafiosów, Janek próbując go zatrzymać topi go na ich oczach w nurcie rzeki. Kain zabijający Abla? Wyznanie wiary? Oczyszczenie z grzechów? Odrodzenie do nowego życia?
Świat pokazany w filmie to brutalny męski świat, szczery i bardzo bolesny, zupełnie nieuporządkowany. Kobieta jest w nim tylko dodatkiem do mężczyzny, naiwna, nieświadoma, przerażona. Paradoksalnie jedynym uporządkowanym elementem tego świata jest szef mafii - spokojny i konsekwentny. Jednak zarzucenie reżyserowi szowinizmu jest nieuzasadnione. Taki obraz wynik raczej z wiernego odbicia opisywanego świata. Scenariusz oparty jest na faktach autentycznych, świetnie zagrany, wyreżyserowany i sfilmowany. Ta historia jest również uniwersalna - mogłaby wydarzyć się wszędzie. Ten aspekt dostrzeżony został na wielu międzynarodowych festiwalach. To jedna z ciekawszych pozycji polskiego kina ostatnich lat.
KubaTuba
Świetnie zrobiony i jeszcze lepiej zagrany. Pamiętam, jak wychodziłem po nim z kina - "pozytywnie" zdruzgotany; zdruzgotany tym, że udało się połączyć dobrą, jak sam zauważyłeś - uniwersalną, historię z bezbłędnym wykonaniem.
Oferma
Notka zdaje się być zdecydowania ciekawsza od samego filmu, który nie dość że był "powtórką z rozrywki" w odniesieniu do debiutu Wrony, to jeszcze zabrakło tu choćby tak charyzmatycznej postaci jaką w Mojej krwi stworzył Eryk Lubos. Mnie Chrzest wydał się zupełnym przeciętniakiem z kilkoma lepszymi scenami. Gdzie mu tam choćby do odrobinę podobnego Pushera (a tak w ogóle to wydawało mi się, że Wrona trochę zżynał z duńskiej trylogii...).
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook