Cienka czerwona linia / The Thin Red Line
W trakcie wojny krymskiej Brytyjczycy założyli główną bazę wojskową w Bałakławie położonej na obrzeżach zajętego przez Rosjan Sewastopola. Rosjanie obawiając się skutków blokady portu skierowali do walki o Bałakławę 25 tysięcy żołnierzy. Linię obrony brytyjskiej stanowił 93. Pułk Szkocki składający się z 550 ubranych w kilty i charakterystyczne czerwone kurtki piechurów. Dowodzący oddziałem sir Collin Campbell zdając sobie sprawę z dysproporcji sił i zbyt małej ilości żołnierzy do uformowania tradycyjnego obronnego czworokąta ustawił swoich ludzi w dwuszeregu wspomaganym na obu skrzydłach działami. Obserwujący bitwę korespondent wojenny "The Times" sir William Howard Russell użył w swojej relacji określenia "cienka czerwona wstęga". Do tego określenia nawiązał angielski laureat literackiej Nagrody Nobla Rudyard Kipling pisząc w wierszu "Tommy" o "cienkiej czerwonej linii bohaterów". Parafraza związana była z tytułem obrazu Roberta Gibba przedstawiającym bitwę pod Bałakławą oraz używanym na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych powiedzeniem o istnieniu tylko cienkiej czerwonej linii między normalnością a szaleństwem.
W czasie drugiej wojny światowej Japończycy po ataku na Pearl Harbor zajmowali kolejne wyspy Pacyfiku. Na wyspie Guadalcanal należącej do Archipelagu Salomona zbudowali lotnisko polowe Henderson Field, którego obecność mogła stanowić zagrożenie dla szlaków komunikacyjnych między USA a Australią i Nową Zelandią. Operacja odbicia Guadalcanal przez Amerykanów była pierwszym desantem wojny na Pacyfiku i miała priorytetowe znaczenie dla dalszych walk.
Wydarzenia te zostały opisane przez ich uczestnika Jamesa Jonesa w powieści "The Thin Red Line", na której oparty został scenariusz filmu Terrence'a Malicka. Film ten uważany jest za jeden z najbardziej niezwykłych filmów wojennych w historii kina. Nie można mu odmówić ponadczasowej i uniwersalnej wartości. Jest on jednak przede wszystkim filozoficznym rozważaniem na temat wojny napisanym przez reżysera posiadającego dyplom absolwenta filozofii Uniwersytetu Harvarda. Wersja reżyserska zawierała prawie 6 godzin nakręconego materiału, z czego zmontowano 170 minut wersji ostatecznej. Wymagało to zastosowania specyficznej konstrukcji. Narracja wspomagana jest głosami z offu zawierającymi myśli, refleksje i emocje żołnierzy. Daje to efekt teatralności. Chronologia akcji zaburzana jest retrospektywami zarówno ze scen wcześniejszych, jak i z odległej przeszłości. To wszystko sprawia, że tego dzieła nie ogląda się łatwo.
Prolog składa się ze scen ukazujących mieszkańców Melanezji na tle swojej wioski i ich dzieci nurkujące w oceanie oraz bawiące się z dwoma amerykańskimi żołnierzami. Obraz sprawia wrażenie nakręconego w ogrodach Edenu. Ta sielankowa atmosfera zostaje zaburzona przez przybycie amerykańskiego okrętu wojennego. Dalszy ciąg jest już przedstawieniem desantu wojsk na wyspę i walk o zajęcie pozycji na wzgórzach umożliwiających przejęciem kontroli nad lotniskiem. Zakończeniem są sceny z powrotu żołnierzy na front po kilkudniowym urlopie otrzymanym za udział w zwycięskiej walce.
Taki przebieg wydarzeń nie zapewnia jednak widzowi wielu scen batalistycznych. Na ekranie dominują ujęcia trawiastych krajobrazów. W początkowej części nie ma w ogóle scen walki. Mimo tego wojna wyczuwalna jest w powietrzu. Jest namacalna niemal na wyciągnięcie ręki, gdy na drodze kompanii posuwającej się w głąb lądu znajdują się zwłoki innych żołnierzy. Kiedy pierwsze strzały przeciwnika dosięgają również własnego plutonu, to trawa pod wpływem ostrego słońca i płynących na niebie chmur zmienia kolor z zielonego na żółtozielony. To jakby zaznaczenie nieodwracalności tego, co się właśnie wydarzyło. To podkreślenie nieodwracalności śmierci. Przeciwnik jest w ogóle niewidoczny. Tylko w pojedynczych ujęciach widać jego karabiny maszynowe schowane z konstrukcjach bunkrów. Jednak po zdobyciu wzgórza sylwetki Japończyków widoczne są w całej okazałości, a na ich twarzach dominuje strach. Wojna jest jednakowo przerażająca dla obu stron.
Trudno w tym filmie wyróżnić głównego bohatera. Niemniej akcja filmu wydaje się skupiać na trzech elementach stanowiących jakby trzy pary przeciwstawnych postaw. Pierwszą jest para szeregowy Witt i sierżant Welsh.. Ich wzajemne relacje przypominają nieco układ ojciec - syn. Witt jest pełen buntu i jednocześnie wiary w ideały, ma w sobie jakąś iskrę zdolną zapalić płomień. Welsh jest sceptykiem i cynikiem dla którego ważniejszy od ideałów jest komfort umierania i to on będzie w stanie przetrwać wojnę. Druga para to kapitan Staros i pułkownik Tall. To dwa różne punkty widzenia wojny, przeciwstawienie lojalności i szacunku życia poświęceniu w imię idei, a może tylko wojskowej kariery. Zbyt wrażliwe serce i zbyt wiele wątpliwości nie mogą wygrać z okrucieństwem ślepego losu. Trzecią parę stanowią sierżant Bell i jego żona Marthy. On jest zakochany miłością, która pomaga mu pokonać największe przeciwności i przetrwać najtrudniejsze chwile. Ona nie wytrzymuje próby rozstania i skierowuje swoje uczucia w stronę innego mężczyzny. Znowu pragmatyzm pokonuje ideę.
Duże znaczenie w tym filmie ma symbolika przyrody. Ukazany na początku filmu krokodyl kojarzony jest z legendami o smokach. Ten sam krokodyl w końcowych scenach filmu widoczny jest pokonany i skrępowany. Czy to zwycięstwo nad złem? Czy to może symbol pokonanego przeciwnika? Widoczne w innych scenach nietoperze stanowią symbol śmierci. Psy rozszarpujące zwłoki symbolizują zwierzęcość. Najważniejsza jest jednak symbolika związana z ptakami. Ptak śpiewający w klatce widoczny jest w sypialni umierającej matki Witta. Klatka widoczna w domu na wyspie ogarniętej wojną jest pusta i zniszczona. Piękne tukany obserwują walkę. Rajskie ptaki podrywają się do lotu spłoszone odgłosem wystrzałów. Kwoki z pisklętami spacerują w melanezyjskiej wiosce. Mewy krążą nad wodami oceanu. Młoda sowa śledzi żołnierzy, którzy za chwilę zastrzelą swojego przeciwnika. Szybujące sępy oczekują na żer. Drapieżne ptaki oznaczają cierpienie i symbolizują nieszczęście. Kolorowe ptaki oznaczają radość. Trudno jednak nie pamiętać o greckim micie, według którego barwy na skrzydłach ptaków pochodzą od oparzenia ogniem niesionym przez Prometeusza.
Specyficzna atmosfera filmu uzyskana doskonałą grą aktorską jest dodatkowo wzmocniona przez świetne zdjęcia Johna Trolla. Podobny efekt daje też ścieżka dźwiękowa z muzyką Hansa Zimmera i śpiewami melanezyjskiego chóru. Słowa pieśni mówią o bliskim wezwaniu człowieka przed oblicze Boga. Tekst ten nie jest jednak w filmie przetłumaczony, podobnie jak słowa wypowiadane przez Japończyków. Nie sa one przecież zrozumiałe dla amerykańskich żołnierzy. W tym kontekście na uwagę zasługują dwie sceny. W pierwszej amerykański żołnierz mówi do umierającego japońskiego żołnierza „umierasz teraz – spójrz na te ptaki, zjedzą ciebie żywcem”. Japońska odpowiedź brzmi „w końcu ty również umrzesz”. W drugiej scenie japoński żołnierz zwraca się do amerykańskiego „poddaj się, to ty zabiłeś moich przyjaciół, ale nie pragnę cię zabić – jesteś otoczony, proszę poddaj się”. W odpowiedzi amerykański żołnierz unosi broń do strzału, lecz pada wcześniej zabity przez przeciwnika. Czy to antybohater inny niż bohater poezji Rudyarda Kiplinga? Czy to jest człowiek, który widząc niebo idzie do piekła? Czy to jest ptak ze złamanym skrzydłem walczący o przetrwanie? Czy film jest requiem dla dusz wojowników?
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook