Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Melancholia

Artykuł zawiera spoilery!

Na standardowym pełnowymiarowym polu golfowym znajduje się 18 kolejno ponumerowanych i odpowiednio rozmieszczonych dołków. Ten standard wynika z ustalenia przepisów gry, podobnie jak obecność pola karnego, dwóch bramek 11 zawodników czy pozycji spalonej w piłce nożnej. Standard jest więc umową, rodzajem konwenansu, a każde odstępstwo od ściśle określonej liczby jest jego naruszeniem.
Akcja filmu Larsa von Triera "Melancholia" toczy się w rezydencji w angielskim stylu do której przylega pole golfowe. W filmie kilka razy zostaje podkreślone, że otaczające rezydencję pole golfowe liczy 18 dołków. A jednak w jednej z ostatnich scen filmu widać dołek numer 19. To wyraźna informacja o naruszeniu standardu i sygnalizacja, że istnieje coś więcej, niż konwenans, coś ważniejszego od tego konwenansu. W uporządkowanym świecie pole ma zawsze 18 dołków, a więc obecność 19. dołka symbolizuje, że niczego nie można być pewnym. W nomenklaturze golfowej określenie "19. dołek"oznacza domek klubowy z umiejscowionym w nim barkiem i jest nieodłącznym punktem przejścia całego pola. Może więc ten dodatkowy dołek oznacza zakończenie całej gry.
Film zaczyna się pokazaniem serii obrazów postaci w niemal baśniowym krajobrazie przypominających malarstwo niemieckiego romantyzmu ilustrowanych muzyką z opery "Tristan i Izolda" Richarda Wagnera. Przy bliższym przyjrzeniu się widać, że postacie nie są nieruchome. Poruszają się w sposób niemal niedostrzegalny w niesamowicie powolnym tempie jakby ktoś puszczając film w zwolnionym przesuwie taśmy chciał przeanalizować poszczególne składowe każdego ruchu. Te ujęcia zawierają jednak także zdjęcie kosmosu na których ciała niebieskie wydają się ze sobą zderzać i wybuchać. Czy to obraz końca świata i zagłady Ziemi?
Ciąg dalszy filmu podzielony jest na dwie części noszące tytuły "Justine" i "Claire" od imion dwóch sióstr będących głównymi protagonistami. To jednak Justine jest najważniejszą postacią w obu częściach. W pierwszej jest ona panną młodą w dniu ślubu, która wraz z mężem spóźnia się na własne wesele, gdy jadąc na nie luksusową białą limuzyną nie jest w stanie pokonać krętej wąskiej drogi prowadzącej do rezydencji. I chociaż bardzo stara się zachować wszystkie pozory normalności, to nie potrafi w pełni podporządkować się pod konwenans. Wielokrotnie odchodzi od stołu weselnego, aby zamiast wypełnić czas tańcem, pocałunkami i namiętną nocą poślubną z panem młodym, decyduje się na samotną długą kąpiel w wannie, spacer po romantycznie oświetlonym parku czy przygodny seks ze świeżo upieczonym kolegą z pracy. W końcu publicznie odrzuca konwenans rezygnując w dotychczasowego zatrudnienia na jednym z kierowniczych stanowisk firmy oraz porzucając dopiero co poślubionego małżonka. W drugiej części jawi się początkowo jako chorująca na depresję kobieta wymagająca opieki swojej siostry. Z biegiem czasu przedstawia się jednak jako postać spokojnie oczekująca na bliski koniec świata. który wydarzy się niemal za chwilę wskutek zderzenia Ziemi z wielokrotnie większą planetą o nazwie Melancholia. Jej świat dawno już się skończył, więc zagłada Ziemi jest naturalnym zakończeniem jej życia. Takie podejście kontrastuje z postawą Claire, która z końcem świata traci wszystko i nie potrafi jeszcze się z tym pogodzić.
Melancholia w słownictwie medycznym jest dawnym określeniem depresji biorącym swoją nazwę z teorii humoralnej Hipokratesa. W potocznym znaczeniu identyfikowana jest ze smutkiem, nostalgią, zwątpieniem, niepewnością lub szaleństwem (a właściwie chorobą psychiczną). W tym aspekcie nazwanie takim określeniem planety, która w zderzeniu z Ziemią niszczy cały świat ma znaczenie symboliczne. Ta planeta jest piękna i urzeka swoim seledynowym blaskiem. Mimo niosącego zagrożenia wygląda bardzo atrakcyjnie. Swoim blaskiem przyćmiewa Antaresa - czerwonego nadolbrzyma z gwiazdozbioru Skorpiona będącego jedną z największych i najjaśniejszych gwiazd wszechświata. Czy coś, co jest tak piękne może być niebezpieczne?
Wizualne piękno jest jedną z najmocniejszych stron filmu. Zdjęcia zawierają w sobie niesamowitą kolorystykę, gra świateł przypomina klasyczny film "Barry Lyndon" Stanleya Kubricka. Ujęcia w zwolnionym tempie przypominają obrazy malarskie, w pozostałych ujęciach pojawiają się czasami reprodukcje klasyki malarstwa europejskiego. Ten piękny efekt wzmocniony jest przez operową muzykę Wagnera. Na uwagę zasługuje wspaniała gra aktorska. Kirsten Dunst jako Justine tworzy najbardziej sugestywną kreację.
Film skupia się na chłodnej obserwacji ludzkich zachowań w obliczu zbliżającej się nieuchronnej katastrofy. Niezależnie od rodzaju tych zachowań uświadamia jednak, że wszyscy i tak skazani są na umarcie.Działanie ludzkie lub jego brak nie ma żadnego znaczenia. Śmierci nie można zatrzymać. Samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Koniec świata jest więc stanem idealnym. A może depresja lepiej od normalnego życia przygotowuje na ten nieunikniony koniec.

wks

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook