Morderca we mnie / The Killer Inside Me
W 1952 roku amerykański pisarz pulp fiction Jim Thompson napisał powieść "The Killer Inside Me". W połowie lat pięćdziesiątych powstał pomysł adaptacji filmowej. Główne role mieli grać Marylin Manroe, Marlon Brando i Elisabeth Taylor. Nagła śmierć Marylin odsunęła w czasie realizację projektu. Ostatecznie film powstał w 1976 roku nie wzbudzając jednak spodziewanego zainteresowania. W połowie lat osiemdziesiątych zrodziła się koncepcja powstania readaptacji, padały nazwiska potencjalnych aktorów m.in. Tom Cruise, Brad Pitt i Leonardo DiCaprio. Remake powstał jednak znacznie później nakręcony przez Michaela Winterbottoma z udziałem Caseya Afflecka, Kate Hudson i Jessici Alby. Premierowy pokaz odbył się w 2010 roku na Festiwalu Filmowym Sundance, do Europy trafił z nominacją do nagrody Złotego Niedźwiedzia na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie, w Polsce pokazywany był w ramach American Film Festival we Wrocławiu.
Bohaterem filmu jest Lou Ford - 29-letni zastępca szeryfa w małym konserwatywnie zapyziałym teksańskim miasteczku. To przystojny chłopak o niewinnym wyglądzie, kulturalny, czytujący Freuda i słuchający muzyki poważnej, miły, może trochę nudny i pozbawiony błyskotliwości, ale sympatyczny i lubiany przez wszystkich. Pewnego dnia zostaje wysłany przez swojego szefa do małego domku na przedmieściach, aby przekonać mieszkającą tam prostytutkę Amy Stanton do wyjazdu. W dżentelmeński szarmancki sposób próbuje przekonać dziewczynę do racji lokalnej społeczności, ale zostaje przez nią fizycznie zaatakowany. Broni się jakby nieudolnie zgodnie z konwenansem zabraniającym mężczyźnie bić kobietę, ale po chwili staje się brutalny i sadystycznie gwałci prostytutkę. W następnych tygodniach regularnie spotykają się i uprawiają seks w tonacji BDSM. Mimo pozorów namiętnego związku Lou wykorzystuje Amy nie tylko seksualnie, ale również jako element zemsty za tajemniczą śmierć przyrodniego brata na odpowiedzialnym za nią najważniejszym obywatelu miasteczka Chesterze Conwayu, którego syn Elmer jest zakochany w Amy. Lou aranżuje ich spotkanie, zabija strzałami z pistoletu Elmera, a Amy katuje do nieprzytomności rokującej trwałą śpiączkę lub śmierć. Ta zbrodnia rodzi kolejne zbrodnie na zasadzie reakcji łańcuchowej. Morderstwa dokonywane są z wyrachowaną precyzją, podejrzenia kierowane są w różnych kierunkach, ślady skrupulatnie zacierane.
Casey Affleck stworzył doskonałą kreację stereotypowego prowincjonalnego gliniarza, który pod maską mało rozgarniętego stróża prawa ukrywa socjopatę, gwałciciela i inteligentnego mordercę. Ta postać budzi sympatię widza, niemal chęć zawarcia znajomości, porozmawiania przy filiżance kawy czy posłuchania wspólnie muzyki. Mocną stroną filmu jest ścieżka muzyczna z ciekawą mieszaniną motywów muzyki poważnej i muzyki country, a także stylowe zdjęcia ułatwiające oddanie atmosfery klaustrofobicznej teksańskiej prowincji. Nawet drobne wpadki jak widok współczesnej ciężarówki w miasteczku zakotwiczonym w połowie XX wieku czy bardzo hollywoodzkie zakończenie nie obniża wartości filmu, chociaż można odnieść wrażenie, że retrospektywne ukazanie potencjalnych przyczyn psychopatycznych zachowań jest słabo zarysowane (może ukazanie Lou jako ofiary molestowania ze strony ojca zgodnie z treścią powieści ułatwiłoby widzowi dokładniejszą analizę psychologiczną postaci). Podnosi tę wartość natomiast sposób wyrażenia scen przemocy, zwłaszcza tej skierowanej przeciw kobietom, chociaż ich realizm może być dla niektórych osób bodźcem zmuszającym do opuszczenia sali kinowej. Bicie kobiety pięściami niczym worka bokserskiego, grymasy wykrzywionej z bólu twarzy, mimowolne nietrzymanie moczu po kopniakach kierowanych w najbardziej czułe okolice, wbijanie noża w brzuch ofiary - to wszystko wydaje się mieć mocniejszą wymowę niż przemoc wobec mężczyzn jak np. gaszenie papierosa na dłoni innej osoby czy strzelanie z pistoletu w głowę skutkujące rozbryzgiwaniem się posokowato wyglądającej krwi. To nie jest film dla ludzi o słabych nerwach. Jednak to nie sceny przemocy przerażają w nim. Przeraża świadomość, że zbrodniarz ma powierzchowność wzorowego kulturalnego człowieka. Morderca może być w każdym z nas.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook