Elitarni 2 / Tropa de Elite 2 - O Inimigo Agora E Outro
Sequel stanowi kontynuację jakiegoś filmu realizowaną z reguły w celach komercyjnych. Powstaje na fali popularności poprzedniego dzieła stanowiąc ciąg dalszy losów występujących tam bohaterów. Często nosi ten sam tytuł z dołączonym numerem w serii i dodatkowym podtytułem. Chociaż nie jest szanowany przez krytyków, to cieszy się popularnością wśród komercyjnych widzów.
Kiedy w 2008 roku brazylijski film "Elitarni" opowiadający o policyjnej elitarnej jednostce specjalnej BOPE zdobył nagrodę Złotego Niedźwiedzia na Berlinale,stając się jednocześnie hitem kinowym, jego twórcy zdecydowali się nakręcić sequel. Przenieśli akcję w czasie o 12 lat pozostawiając tych samych głównych bohaterów. Do tytułu dodano numer 2 i podtytuł "O Inimigo Agora E Outro" (Wróg jest teraz inny). Tak przygotowany film zaprezentowano na tegorocznej edycji Sundance Film Festival, a następnie na Berlinale. I chociaż nie zdobył tam żadnych nagród, to rozpoczął triumfalny pochód przez świat zdobywając w wielu krajach opinię dzieła lepszego od oryginału. Wyświetlany w krajach angielskojęzycznych pod tytułem "Elite Squad: The Enemy Within" dotarł do Polski jako "Elitarni 2", a w dystrybucji wyświetlany jest jako "Elitarni - Ostatnie starcie".
Film rozpoczyna się napisami początkowymi nałożonymi na ostatnie sceny części pierwszej. Jednak fabuła startuje w bardziej odległego od oryginału punktu czasowego. Oto przebywający w zakładzie karnym Bangu więźniowie podnoszą bunt, który zostaje krwawo stłumiony przez BOPE. Po akcji dowodzący jednostką kapitan Andre Matias zostaje przesunięty do pracy w zwykłej policji, a jego przełożony podpułkownik Colonel Nascimento - do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa. Tam odkrywa, że w dzielnicy slamsów miejsce po lokalnych mafiosach i handlarzach narkotyków zajęli skorumpowani gliniarze wspólpracujący z lokalnymi politykami.
"Elitarni" to dzieło, któremu zarzucano gloryfikację przemocy i propagowanie faszyzmu. Czekając na sequel obawiano się większej dawki brutalności i mniej sensu w warstwie fabularnej. Reżyser Jose Padilha wypuścił film ciemniejszy i bardziej pesymistyczny. Ograniczył jednak ilość brutalnych scen. Rozbudował tematy społeczne wprowadzając również przesłanie polityczne. W warstwie fabularnej przeciwstawił wątkowi kariery głównego bohatera motyw osobistej zemsty. Sprawia to wrażenie, że fabuła jest bardziej dopracowana i atrakcyjna. Atmosfera jest mroczna i ciężka, niemal ołowiana. Świetnie oddaje ją ścieżka muzyczna. z utworem "O Calibre" wykonywanym przez grupę Paralamas do Succeso.
Film ogląda się świetnie, ale z biegiem czasu widz może odnieść wrażenie "deja vu". Może nie ma potrzeby, żeby zobaczyć film, jeśli wystarczy oglądać wieczorne wiadomości lub otworzyć oczy podczas jazdy wokół Rio de Janeiro. W scenach akcji strzelająca broń trzymana przez supermęskich macho stanowi jakby gloryfikowany falliczny symbol. Ostre ruchy kamery i pompatyczny hałas kojarzą się z wyglądem gier komputerowych. Prowadzona w pierwszej osobie narracja z offu chociaż nienarzucająca się i stonowana jest powtórzeniem tej stosowanej w pierwszej części filmu podobnie jak inne środki artystyczne - flashback, zoom czy slow motion. Efektem może być myśl, że może lepiej dla filmu, gdy narrator mniej mówi. Ponadto niektóre pomysły mogą budzić też inne zastrzeżenia. Akcja sequelu toczy się 12 lat później, ale jedni bohaterowie wyglądają na starszych tylko o 2-3 lata czyli tyle samo ile wynosi odstęp czasowy w realizacji filmów, a inny postarzeli się znacznie bardziej np syn Colonela z niemowlaka przekształcił się w przystojnego szesnastolatka. O ile nie przeszkadza to osobom nie znającym części pierwszej, to pozostałych widzów ma prawo skonfundować. Nieprzekonująco ukazane są relacje między ojcem i synem np. trudno uwierzyć, że zafascynowany ojczymem syn po kłótni z ojcem, wyrażeniu własnego pacyfizmu i nazwaniu ojca mordercą już w następnej scenie bez słowa wyjaśnienia czy komentarza podejmuje wpólne treningi ju-jitsu. Mieszane uczucia może budzić też scena ze spaloną czaszką. Dla jednych może to być artystyczne nawiązanie do szekspirowskiego motywu, dla innych będzie ona nieco zbyt sztuczna, a nawet kiczowata.
Na pewno największym atutem filmu jest umiejętne połączenie kina akcji z kinem politycznym oraz splecenie motywów osobistej zemsty głównego bohatera z wątkami kariery czarnych charakterów. Jednak w historii kina były już filmy, które to stosowały. Obraz faweli widać było w "Mieście Boga" (2002). Bunt w więzieniu stanowił główny motyw "Carandiru" (2003). Skorumpowanych polityków i przymykanie oka na praktyki dygnitarzy ukazywał film "Pan Smith jedzie do Waszyngtonu" (1939). Walka z korupcją wśród stróżów prawa była tematem filmu "Serpico" (1973). W tym aspekcie sequel "Elitarnych" nie wnosi nic nowego. Przy wspomnianych już pomysłach scenariusza główny bohater może bardziej niż z Serpico kojarzyć się z Rambo, tym wyraźniej, że reżyser otrzymał od producentów z Hollywood ofertę pracy przy dalszych częściach RoboCopa.
Mimo powszechnej opinii trudno uznać "Elitarnych" za film słabszy od swojego sequelu. Ten drugi jest filmem bardziej populistycznym i komercyjnym, ale właśnie taki fakt może być dla wielu zaletą. Jednak temat prawa i przestępczości w Brazylii w obu dziełach ukazany jest nieźle. Ten temat nadal będzie wzbudzać zainteresowanie. Przecież w 2014 roku oczy całego świata skierowane będą na FIFA World Cup.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook