Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Sing Your Song

W czasie drugiej wojny światowej w okupowanym Krakowie młody chłopak w mundurze Hitlerjugend na widok idącego polskiego robotnika sięga ręką do kabury pistoletu. Nagle przed jego oczami zjawia się anioł i odzywa się do niego "Nie strzelaj. Jeśli powstrzymasz się od użycia broni, to ten robotnik zostanie w przyszłości papieżem, a ty będziesz jego następcą". Czy taka scena mogłaby znaleźć się w filmie o Benedykcie XVII? Czy fakt, że obecny papież nie był w Krakowie podczas drugiej wojny światowej może wpłynąć na odbiór tej sceny? Czy zakwestionowanie takiej sceny nie byłoby ingerencją cenzorską?

"What good is a conscience if it is not awakened" - te słowa figurują na plakacie filmu "Sing Your Song" w reżyserii Susanne Rostock. Ten prezentowany w Sundance amerykański film został uznany za najlepszy dokument na 2. edycji American Film Festival. Znalazł się również na liście 15 kandydatów do Oskara 2012 w kategorii "Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny". To portret Harry'ego Belafonte - człowieka-legendy, pierwszego afroamerykańskiego laureata nagrody Emmy. Pomysł na film narodził się kilka lat wcześniej, gdy Gregory Peck ukończył dokument o swoim życiu dedykowany swojej córce Cecille. Produkcji pomysłu ojca podjęła się jego córka Gina. Efekt pracy kierowanego przez nią zespołu przedstawia ciekawy obraz legendy amerykańskiej muzyki calypso, piosenkarza, kompozytora, aktora, bojownika o prawa człowieka, aktywisty Ruchu Praw Obywatelskich na rzecz równości rasowej, przyjaciela Martina Luthera Kinga, Sidneya Poitier, Nelsona Mandeli, Marlona Brando czy Johna Kennedy'ego, pomysłodawcy akcji "We Are the World" i ambasadora dobrej woli UNICEF-u. Taki sposób produkcji ukazuje tylko jedną stronę medalu - wszak nie wypada mówić źle o papieżu. Dyskretnie przemilcza się niefortunne wypowiedzi Harry'ego Belafonte pod adresem Colina Powella czy Condoleezzy Rice albo kontrowersyjne wspólne wystąpienia z prezydentem Wenezueli Hugo Chavezem. Stanowi to jakby rodzaj cenzury. Jej wynikiem jest słodka laurka wystawiona legendarnemu artyście.

Trudno jednak uznać ten film za nieudany. Po pierwsze broni go muzyka. Oryginalne nagrania jego kompozycji stanowią ciekawy podkład muzyczny. Po drugie - dokument opiera się o fragmenty archiwalne i wypowiedzi osób będących świadkami omawianych wydarzeń. Nie powiela faktów możliwych do znalezienia w książkowych biografiach czy na stronach internetowych. Doskonale oddana jest atmosfera epoki, zwłaszcza początków kariery artysty. Z jednej strony widz obserwuje młodego człowieka, który po zaciągnięciu się do marynarki wojennej i powrocie z wojny pracuje jako pomocnik woźnego i otrzymuje jako napiwek bilet do teatru, a potem podejmuje studia aktorskie i śpiewa w nowojorskim nocnym klubie, aby zarobić na utrzymanie i wykształcenie. Po drugiej stronie widz staje się świadkiem konserwatyzmu amerykańskiego Południa, gdzie czarnoskóremu obywatelowi nie wolno skorzystać z toalety dla białych ani dotknąć ręki białej kobiety. W ten sposób stanowi to nie tyle historię konkretnego człowieka, ale raczej kraju i przedstawianych czasów.
Harry Belafonte wydaje się żyć w stanie wiecznego optymizmu, lecz za swoją działalność publiczną płaci olbrzymią cenę osobistych upokorzeń oraz problemów rodzinnych czy kłopotów zdrowotnych. Wbrew temu pozostaje wierny swoim zasadom, na przekór przeciwnościom śpiewa swoją własną pieśń. Mimo upływu lat pozostaje aktywny zarówno na polu artystycznym, jak i w działalności społecznej. Bycie artystą to powołanie i zaangażowanie.

wks

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook