Wtorek, po świętach / Marti, dupa Craciun
Artykuł zawiera spoilery!
Przypadkowy widz, który zabłądzi do kina na "Wtorek, po świętach" zobaczy na ekranie napis "Marti, dupa Craciun" i słowo "dupa" wyda mu się znajome. Po chwili zobaczy na ekranie dwudziestokilkuletnią blondynkę leżącą nago obok równie nagiego trzydziestokilkuletniego mężczyzny. Ciało kobiety prezentuje się pięknie, kamera ukazuje jej kształtne piersi i pośladki, wygolone łono i dyskretny tatuaż na lędźwiach, chociaż nie skupia się na żadnym z tych elementów. Ten brak skupienia na seksualnych elementach zniechęci przypadkowego widza od oglądania filmu i nie zmieni tego nawet rozmowa o uprawianiu seksu i długości penisa. Historia mężczyzny, który zdradza swoją żonę z młodszą, piękniejszą i bardziej seksowną od niej kochanką wyda mu się banalna i nieciekawa.
Paul jest urzędnikiem bankowym. Jego żona Adriana jest prawnikiem. Ich zawarte przed 10 laty małżeństwo wydaje się być szczęśliwe. Właśnie zbliżają się święta Bożego Narodzenia. To czas przedświątecznych zakupów, wyboru prezentu dla ośmioletniej córki i przygotowań do spotkań w gronie całej bliższej rodziny. Pozostaje jeszcze wizyta z córką u dentysty i zakup choinki. I nagle po powrocie do domu Paul informuje Adrianę, że od kilku miesięcy ma romans z Ralucą, która prowadzi gabinet stomatologiczny, w którym ich córka dopasowuje aparat ortodontyczny. Ta informacja inicjuje rozpad ich małżeństwa. Wtorek po świętach będzie datą rozpoczęcia postępowania rozwodowego.
Opowieść o rozpadzie małżeństwa nie jest w kinie niczym nowym. Reżyser Radu Muntean przedstawia ją w sposób prosty pozbawiony melodramatycznej histerii. Nie analizuje skomplikowanych wzajemnych układów między mężczyzną, jego żoną i jego kochanką. Skupia się raczej na maskaradzie opóźniającej koniec dotychczasowej stabilnej szczęśliwej sytuacji. Mówi o tym w niemal hipnotyczny sposób akcentując fakt, że życie toczy się dalej. Ukazuje to w długich nieruchomych ujęciach kamery i minimalnej ilości cięć montażowych. Większość scen toczy się we wnętrzach. Taki sposób ujęcia podkreśla jakąś opresyjność przestrzeni wnętrz i pozwala pokazać skomplikowane emocje bez konieczności ich rozkładu na czynniki pierwsze. Pozostawia widzowi możliwość własnej interpretacji. Wypełnia jednak ekran wieloma niepozbawionymi znaczenia szczegółami wywołującymi mniej lub bardziej świadome skojarzenia. Codzienne życie Paula toczy się jakby w dwóch odrębnych światach. Pierwszy z nich jest sielankowy, pełny namiętności i seksu, romantyczny. W tym świecie jego partnerką jest Raluca. Jasny kolor jej włosów i biel lekarskiego fartucha może kojarzyć się z wyglądem i ubiorem dobrej wróżki z dziecięcych baśni. Drugi świat jest mało oryginalny, banalny, dekadencki, chłodny i związany jest z Adrianą. Ciemny kolor jej włosów, pozbawiona wyrazu fryzura, brzydkie okulary czy mało wyraziste barwy ubrań mogą przywodzić na myśl baśnie o złych czarownicach. Ale ta pierwsza bajka jest jakby niedokończona. W chwilach trudnych Raluca jest nieobecna, przebywa u swojej matki, a w jej szafie nie ma miejsca na ubrania Paula. Czy jej przyjaciel Christi nie jest zwiastunem braku szczęśliwego zakończenia? Happy end nie kończy również drugiej bajki. Otwartość i odwaga Paula wiążą się z brutalną szczerością, lecz napotykają na bezinteresowną okrutność. Delikatność zawarta w gestach masażu stóp czy głaskania po policzku tłumiona jest ze strony Adriany niemożnością mediacji i koniecznością separacji. Czy zatem przez 10 lat jej uczucie do męża nie było tylko grą pozorów?
Święta są powszechnie kojarzone z rodzinną uroczystą atmosferą. W filmie pokazane są jednak jako pewien rytuał sprowadzony do konsumpcji, oszustwa i symulacji. Podkreśla to wybór prezentów świątecznych. Trzeba wydać duże pieniądze na zakup teleskopu, gdyż łatwiej jest oglądać odległe galaktyki, niż patrzeć co dzieje się w domu. Obserwując makrokosmos nie musi się już zwracać uwagi na mikrokosmos zwłaszcza jeśli jest on wypalony. Patrząc w dal nie widać tego, co znajduje się blisko. Podobnie kupno kolorowej deski snowboardowej pełnej różowej barwy zamiast bardziej dopasowanej rozmiarem z narysowanym ludzkim szkieletem kieruje myśli w stronę świata nierzeczywistego i pozornie idealnego, ale niemożliwego do osiągnięcia zamiast zmierzenia się z realnością otoczenia. W tym aspekcie nowego znaczenia nabiera sprezentowanie dziewczynce pod choinkę lalki Barbie niemal w przeddzień rozpoczęcia formalności rozwodowych. Najdroższa jest przecież Barbie-rozwódka, gdyż posiada dom Kena, jego basen,samochód i jacht. A życzenia świąteczne dalekie są od tego, co dzieje się w życiu. Może to wydawać się pesymistyczne. Wszak sceną otwarcie filmu jest dialog kochanków, a finałem smutny rodzinny posiłek. Cicha niszcząca ostatnia scena przedstawia Adrianę stojącą z założonymi rękami tyłem do Paula. Milczą wsłuchani w dziecięcy śpiew kolędy. Pozornie są blisko siebie, ale oddziela ich olbrzymi niewidoczny mur.
Nowe kino rumuńskie kojarzone jest głównie z tematyką społeczno-polityczną. W komunizmie dominowało kłamstwo, w kapitalizmie ludzie nie muszą już walczyć o swoje potrzeby i mają luksus realizowania swoich pragnień. "Wtorek, po świętach" daleki jest od polityki, ale ukazuje realizację pragnień. To film niepozorny, świetnie opowiedziany, dobrze zagrany, daleki od banału, doskonale zmontowany, niemal zupełnie pozbawiony ścieżki dźwiękowej. Czy to opowieść o zdradzie małżeńskiej? Według raportu Kinseya seks pozamałżeński dotyczy co drugiego mężczyzny i co czwartej kobiety. To raczej film uniwersalny, ponadczasowy, o odwadze, o spełnieniu, o moralnej destrukcji, o wyborze. Jego akcja mogłaby toczyć się w wielu różnych miejscach na świecie. Wszędzie można postawić pytanie "czy warto mówić prawdę?".
inheracil
Zaraz grą pozorów, co miała zrobić? Powiedzieć: "Fajnie, też sobie kogoś znajdę"? To było bardzo prawdopodobne psychologicznie. Właśnie dzięki prawdziwości poszczególnych scen ten film ma dużą siłę oddziaływania.
wks
Nie neguję prawdopodobieństwa psychologicznego - ten film jest prawdziwy aż do bólu. Potrafię zrozumieć reakcję Adriany, ale moja sympatia pozostaje po stronie Paula. Jej uczucia w związku małżeńskim wydają mi się płytsze. Przeraża mnie natomiast fakt, że Adriana jest prawnikiem, gdyż przeniesienie jej sposobu reagowania z życia prywatnego na zawodowe jest wysoce prawdopodobne.
lapsus
Dupa w tytule, dupa na plakacie.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook