Zwyczajna historia / Jao Nok Krajok
Angielski tytuł filmu "Mundane History" nie sugeruje zwyczajności, lecz raczej doczesność. Ta doczesność oznacza tu i teraz, a więc współcześnie w Tajlandii. Ake jest sparaliżowany po wypadku (nie wiadomo jakim) i wymaga opieki drugiej osoby - pielęgniarza Puna. Gdzieś w tle pojawiają się też inne osoby, z których najważniejsza jest postać surowego ojca. Każdy z nich pokornie dźwiga swój los, bo taka jest jego karma. Ale Ake spotykając się z otwartością i szczerością Puna zdaje się w jakiś sposób próbować wyjść z marazmu wynikającego z jego fizycznego i psychicznego okaleczenia. Może to jeszcze nie działanie, ale już jakiś bunt wobec biernej akceptacji swojego losu - karmy. Codzienne poddawanie się mozolnym, monotonnym czynnościom pielęgnacyjnym Puna wydaje się nabierać jakiegoś sensu. Czy to jest w stanie złagodzić podświadome (a może świadome) napięcie związane z konfliktami z ojcem? Czy to wystarcza do nawiązania kontaktu emocjonalnego z Punem? Odpowiedź nie jest wcale oczywista. Jeżeli rodzina stanowi symbol społeczeństwa z jego kastową strukturą i niestabilną sytuacją polityczną, to nie należy spodziewać się zmian. Ale ostatnie sceny filmu pokazują jakiś kosmiczny wielki wybuch, a potem kamera towarzyszy operacji cięcia cesarskiego. Coś się kończy? Coś się zaczyna? Azjatycki minimalizm daje wiele możliwości interpretacji.
marylou
"Kosmiczna scena" porwała moją duszę i chyba w żadnym filmie prawdziwość/niesamowitość/symboliczność narodzin tak mnie nie ujęły. Wzruszające.
michuk
Oj a mnie wybudziła z letargu w jaki zapadłem wraz z pierwszymi scenami filmu i wcale nie oznaczało to identyfikacji z protagonistą, a zwykłą senność jaką wywołała we mnie Zwyczajna historia.
Film praktycznie bez fabuły, ale ok - to jeszcze go nie dyskwalifikuje. Tyle że ani to piękne wizualnie ani dźwiękowo/muzycznie. A głębia jakaś taka niezbyt głęboka, aż się dziwię że Krzysiek zdołał napisać o tym flimie tyle zdań.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook